Maciej Twardowski

Racjonalista, sceptyk, scjentysta

Czy piwo jest zdrowe?

Stawiam wakacyjne pytanie: czy piwo jest zdrowe? Okazuje się, że – w umiarkowanych ilościach – jak najbardziej. Badania dowodzą, że piwo to nie tylko puste kalorie, a picie dziennie butelki czy dwóch przynosi korzyści. A piwny brzuszek? Nie lękajcie się – to prawdopodobnie mit

Pewien znajomy piwosz zwykł był mówić, że od piwa rozjaśnia się umysł. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi – miał rację. W 2011 roku na łamach Consciousness and Cognition ukazał się raport z badań przeprowadzonych pod kierunkiem prof. Jeniffer Wiley z Uniwersytetu Illinois. Okazało się, że mężczyźni po wypiciu dwóch piw o 40% lepiej radzili sobie z testami wymagającymi kreatywnego myślenia, niż ich trzeźwi konkurenci. Zgodnie z wnioskiem badaczy, alkohol zwiększył, paradoksalnie, umiejętność kreatywnego myślenia ze względu na rozproszenie uwagi. Kosztem pamięci krótkotrwałej. Jeśli zatem, następnym razem wypijesz dwa czy trzy piwa za dużo i zrobisz coś głupiego, po prostu powiedz, że jesteś kreatywną osobą.
 
Sprawy sercowe
Alkohol to podobno lek na złamane serce. Tak przynajmniej wynika z telewizyjnych oper mydlanych. W zasadzie coś w tym jest. Dotychczas uważano, że lampka czerwonego wina do obiadu działa zbawiennie na serce. Tymczasem podobne właściwości ma piwo. A przy okazji jest mniej kaloryczne. Tak, tak, polecane w przeróżnych dietach czerwone wino jest – uwaga! – bardziej kaloryczne od piwa. Sto mililitrów jasnego trunku zawiera około 50 kalorii, identyczna ilość wina – około 70-80.

Picie piwa obniża ciśnienie i reguluje procesy metaboliczne. Badania przeprowadzone przez włoski instytut Fondazione di Ricerca e Cura „Giovanni Paolo II” wykazały, że wypicie jednego piwa dziennie zmniejsza ryzyko zawału serca i wylewów. Do podobnych wniosków doszedł, na łamach British Medical Journal, zespół pod kierunkiem dr. Martina Bobaka z londyńskiego University Collage. Piwo chroni ponadto przed postawaniem kamieni nerkowych i żółciowych. Tak więc okazuje się – znów – że jest trochę prawdy w obiegowej opinii o oczyszczających nerki właściwościach złotego trunku.
 
Świetnie! Ale co ze słynnym piwnym brzuszkiem?
Cóż, zdania naukowców są podzielone. W 2009 roku badacze z German Institute of Human Nutrition Potsdam-Rehbrücke oraz Fulda University of Applide Sciences, pod kierunkiem Madlen Schütze, opisali w European Journal of Clinical Nutrition efekt przebadania prawie 20 000 osób. Badacze wnioskowali, że – paradoksalnie - piwo nie jest główną i bezpośrednią przyczyną powstawania piwnego brzuszka. Okazało się, że tyjemy nie tyle od samego piwa, co od zwiększonego apetytu związanego z jego konsumpcją. Substancje zawarte w chmielu pobudzają wydzielanie soków żołądkowych i obniżają poziom cukru we krwi. Stąd powszechne przekonanie o wysokiej kaloryczności piwa. Jeśli natomiast sprawdzimy dietę stereotypowego piwosza, znajdziemy w niej potrawy, przy których piwo to niewinny dodatek. Sam złocisty trunek nie zawiera bowiem tłuszczu czy cholesterolu. Jeśli zatem piwem nie popijasz kiełbasy z grilla czy golonki – raczej nie utyjesz.

Nikt oczywiście nie twierdzi, że picie piwa nie zwiększa ilości dostarczanych organizmowi kalorii. Okazuje się jednak, że niewielkie ilości etanolu mogą prowadzić do spadku masy ciały. Etanol zwiększa bowiem czułość receptorów podatnych na insulinę oraz wywołuje poczucie sytości. Spożywanie umiarkowanych ilości alkoholu nie będzie zaś prowadzić do tycia. Duże ilości to już inna bajka. Pytanie brzmi – mało, umiarkowanie i dużo – czyli ile? O tym na końcu.
 
Puste kalorie?
Tak czy inaczej założenie, że piwo zawiera jedynie puste kalorie jest mitem. Złocisty napój zawiera także sporo witamin, związków mineralnych, błonnika czy antyoksydantów. Spośród dostępnych na rynku alkoholi, piwo zawiera najwięcej witamin – jest bogate w witaminy z grupy B – PP/B3 (niacynę), B2 (ryboflawinę), B6 (pirydoksynę) i B9 (kwas foliowy). Wypicie jednego piwa dziennie zapewnia nawet 5% rekomendowanej ilości kalorii. Wartość kaloryczna samego piwa jest zbliżona do wartości popularnych soków.

Piwo posiada ponadto właściwości napoju izotonicznego, który wyrównując ciśnienie międzykomórkowe pozwala na szybkie przyswajanie substancji odżywczych. Po ciężkim treningu możemy stracić nawet 2% wody z organizmu oraz liczne minerały. Wypicie piwa czy dwóch doskonale uzupełnia niedobór. Wszystko to zapewnia źródlana woda, potas, cukry słodowe, witaminy i magnez. Badacze z uniwersytetu w Granadzie doszli do wniosku, że po wysiłku piwo może nawadniać lepiej niż woda.

W naszej diecie pozytywną rolę pełnią naturalne antyoksydanty. Zawiera je również piwo. Do naturalnych związków przeciwutleniających zawartych w złotym napoju zaliczyć możemy np. melanoidy czy reduktony oraz pochodzący ze słodu kwas ferulowy czy pochodne katechiny z chmielu. Związki te mają wiele zalet – wykazują działanie przeciwzapalne, przeciwzakrzepowe, przeciwalergiczne, przeciwbakteryjne czy – choć tutaj zdania są podzielone – przeciwkancerogenne. Zdaniem części badaczy ksantohumol i izoksantohumol zmniejszają ryzyko zachorowania na raka.
 
Hop szklankę piwa!
Jak pisał Witkacy. Badania pokazują, że piwo działa uspokajająco. Zawiera bowiem, wykorzystywane w medycynie do leczenia nerwic i bezsenności, lupulinę i humulinę, które występują w szyszkach chmielu. Złoty napój działa też dobrze na trawienie – z uwagi na zawarty w nim kwas węglowy.

Piwem można się oczywiście upić. Jednak spożywanie go w umiarkowanych ilościach przynośi więcej plusów, niż minusów. Stężenie alkoholu po wypiciu piwa spada – w zależności od organizmu – po godzinie-dwóch, do poziomu, który pozwala na prowadzenie samochodu. Czym jest zatem „umiarkowane spożycie”? Otóż, zdaniem czeskich lekarzy – od pół litra do litra dziennie dla mężczyzn, i od 0.3 do 0.5 litra dla kobiet.

Większa konsumpcja łączy się oczywiście z alkoholizmem, uszkodzeniami wątroby, systemu nerwowego, jednak, ponieważ są wakacje, skupmy się na tym, co pozytywne.

Do poczytania:
M. Schütze, M. Schulz, A. Steffen, M. M. Bergmann, A. Kroke, L. Lissner, H. Boeing, Beer consumption and the „beer belly”: scientific basis or common belief? Beer consumption and waist circumference, European Journal of Clinical Nutrition, Październik 2009, s. 1143-1149. (DOI:10.1038/ejcn.2009.39)
 
A. F. Jarosz, G. J. H. Colflesh, J. Wiley, Uncorking the muse: Alcohol intoxication facilitates creative problem solving, Consciousness and Cognition, Marzec 2012, s. 487-493.(DOI:10.1016/j.bbr.2011.03.031)
 
T. R. Casey, C. W. Bamforth, Silicon in Beer and Brewing, Journal of the Science of Food and Agriculture, Internet, Styczeń 2010. (DOI:10.1002/JSFA.3884)
 
M. Bobak, Z. Skodova, M. Mamrot, Effect of beer drinking on risk of myocardial infarction: population based case control study, British Medical Journal, Internet, Maj 2000. (DOI:10.1136/bmj.320.7246.1378)
 
 
 
 
 
ZOBACZ TAKŻE:
WIĘCEJ NA TEMAT:
PiwoAlkohol

PROMOWANE

  • Poznawanie ciekawych ludzi - praktyczne narzędzia cz.1

    Większość Polaków, starając się nawiązać ciekawe relacje stosuje różne, często nieefektywne strategie. Jedna z nich polega na podświadomym traktowaniu nieznajomych jako potencjalnych wrogów, a potem na przyczynianiu się własnym postępowaniem do tego, aby ta przepowiednia się spełniała. To często kończy się posiadaniem wąskiego kręgu przyjaciół i szarpaniną z resztą świata, co z kolei prowadzi do stresu, agresji i kiepskiej jakości życia. Jak rozejrzymy się wokoło siebie, to znajdziemy mnóstwo takich przypadków. czytaj więcej

  • Dwa widoki

    Homo malcontentus i Homo optymictus czytaj więcej

  • Wychowaliśmy takie pokolenie mężczyzn

    Wsiadłam kilka dni temu do pociągu. - Przepraszam pana, czy mógłby pan pomóc mi włożyć walizkę na półkę? Walizeczka mała na jeden dzień, ale jednak, dla mnie i wysoko i stoi obok mężczyzna... - Nie. Mam chory kręgosłup. Ani przepraszam, ani pani wybaczy… Nic. Wcześniej włożył swoją wielką walizę bez wysiłku. Wstała obok siedząca pani i powiedziała:- Pomogę pani. Wzięła moją walizkę zanim zdążyłam zaprotestować i wrzuciła na górną półkę. czytaj więcej

  • Nie wrzucajcie mnie do jednego worka!

    Długo zbierałem się do tego wpisu. Wolałem jednak poczekać i sprawdzić, jak rozwinie się sytuacja. Od kilku dni obserwuję spektakl pod tytułem „strajk matek dzieci/osób niepełnosprawnych w Sejmie”, na którym korzystają wyłącznie politycy. Wbrew słowom organizatorów, nie pomaga on społeczności ludzi chorych, a wręcz im szkodzi. Nie chcę być – a z tego co wiem, moi znajomi również – wrzucany do jednego worka z obywatelami okupującymi Wiejską. czytaj więcej